• Wpisów:10
  • Średnio co: 174 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 22:47
  • Licznik odwiedzin:2 616 / 1922 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
fuck , co za dzien , co za tydzień , miesiąc, rok. całe zycie pod górke , zazdroszcze wszystkiego. juz nie to samo . zmueniajac sie , tak na prawde zostaje ta sama , ale zakladam inna maske ,. juz nie pamietam kiedy ostatni raz bylam soba . prawdziwa ksiezniczka , a nie kolejna miejska nastolatka . dopiero teraz nastepuja skutki starych znajomosci .
 

 
Ludzie mówią , że nie ma miłości , a co dopiero miłości od "pierwszego wejrzenia" . Nie wiem czy moje szczęście , które przeżywam było właśnie od pierwszego wejrzenia , może to śmieszne , ale było raczej od pierwszego upadku . Niektórzy z Was pomyślą , że to głupie . A jednak , w moim życiu zdarza się dużo dziwnych i niewyjaśnionych rzeczy .
Mam na imię Julietta , mieszkam w Gdańsku razem z moją mamą . Jestem jedynaczką ,a tata zostawił nas , gdy dowiedział się , ze zostanie ojcem . Mam 16 lat , wspaniałych przyjaciół .
Pewnego dnia , była to chyba niedziela . Siedziałam w parku ze słuchawkami w uszach . Z oczu leciały mi łzy . Dosłownie pięć minut temu dostałam wiadomość : " Jula , przepraszam , zakochałem się , a z nami koniec ! " . Zabolało , moje idealne do tej pory życie nagle legło w gruzach . Wtedy w tym parku miałam spotkać się właśnie z nim . A jednak , wszystko straciło sens . Już nie mogłam wytrzymać . Wokoło szalały wakacje , gorąco , a ja siedziałam już od wczesnego ranka na tej ławce i myślałam , czekałam , a teraz rozpaczam . Ale nie , nie chce ze sobą skończyć , tylko dlatego , że Allan mnie zostawił . Przecież , "tego kwiatu , jest pół światu" , jak powtarza mi moja 'siostra' - Bells .
Dochodziła 12 . w bluzie i czarnych rurkach zaczęło robić mi się nieprzyjemnie duszno . Wyciągnęłam lusterko i spojrzałam w nie .
- Jula , uspokój się . Przecież i tak Wam się już długo nie układało . - próbowałam powtarzać sobie , że płacz w niczym nie pomaga . I wtedy to , mój były Allan siedział kilka ławek za mną z Alice . Alice znałam ze szkoły . W miarę się dogadywałyśmy , ale przyjaźń to nie była . Teraz , dopiero teraz wszystko do mnie wróciło .
Poznaliśmy się dwa lata temu . Była zima . Szłam ze szkoły , a raczej uciekałam przed chłopakami z klasy . Niby tacy duzi , w drugiej klasie gimnazjum , a jak dzieci . Biegłam dość szybko , czapka spadła mi na ziemię , więc chciałam jak najszybciej ją podnieść i biec do domu . Jednak nie udało się . Czapkę oczywiście podniosłam , ale ja sama wpadłam na kogoś. Zaczęłam na niego krzyczeć i jednocześnie zakładać czapkę . Gdy już udało mi się uporządkować spojrzałam na obiekt moich wrzasków i oniemiałam . Przede mną stał wysoki brunet , o zielonych oczach i szelmowsko się do mnie uśmiechał . Rozmawialiśmy trochę pod szkołą , a potem wymieniliśmy się numerami telefonów , a ja pobiegłam do domu . Ponad rok spotykaliśmy się jako przyjaciele , ale potem coś naskoczyło . I tak bajkowo , było właśnie do teraz .
Nie mogłam już na niego patrzeć . Wstałam i szybkim krokiem , ze spuszczoną głową ruszyłam w drogę do domu . Jednak nie było mi dane , spokojnie tam dotrzeć …

'Jak to ja . Szłam tak zamyślona do domu , że nie zauważyłam wielkiej dziury w chodniku . Był to kawałek brakującej kostki brukowej , niby taki malutki , nikomu nie wadzący , ale jakby przez opatrzność losu dla mnie stała się to najważniejsza dziura w chodniku na świecie . W moich słuchawkach leciała właśnie piosenka Varsovie . Zawadzając czubkiem trampka o dziurę , potknęłam się i już w głowie miałam myśl , że zaraz będę leżeć jaka długa na chodniku . Że znowu będę poobijana . Że rozwaliłam swoje ulubione spodnie . Że zobaczy to Allan, który dalej siedział na ławce niedaleko mnie z Alice . Spadając w dół , poczułam , że tracę swój odtwarzacz . Muzyka ucichła, a ja nie wiedziałam co się dzieje . Zamiast wylądować na twardym i gorącym już odsłoń ca chodniku, czułam jak łapią mnie czyjeś ramiona . Silne . Osoba ratująca mnie od upadku była ciepła , jak gdyby zeszła właśnie z plaży . Oniemiała całą sytuacją stałam przytulona do swojego wybawiciela . Nie wiem , jak długo tak staliśmy . Wydaje mi się , że dość długo , ponieważ chłopak odciągną mnie kawałek od miejsca niedoszłego wypadku i postawił naprzeciwko siebie . Nie słyszałam już melodii swojej ulubionej piosenki .
- To pewnie dlatego , że słuchawki zwisają mi na szyi ,a nie są w uszach , gdzie ich miejsce .- pomyślałam .
Podniosłam głowę , a moim oczom ukazał się wysoki chłopak . Na oko miał z 17 lat . Uśmiechając się do mnie , pokazywał równiutki rząd swoich białych ząbków . Ja również nie zostałam mu dłużna , i pokazałam swoje dołeczki . W jego oczach , dostrzegłam zachwyt . Speszyłam się , szybko spuściłam głowę i oblałam się rumieńcem . Podniósł mogą brodę palcem , a ja utonęłam . Tak , zaczęłam się topić . Gapiłam się w te jego zielone oczy , które były nawet większe i zieleńsze od moich , co trochę mnie zdziwiło . Miał dłuższe kasztanowe włosy , przypominające „artystyczny nieład” . Strasznie podobali mi się tacy chłopcy . Kolana mi zmiękły . Odsunęłam się od niego . Musiałam poprawić włosy , ponieważ długie i kręcone włosy nie lubią upadków .
- Jejciuu , przepraszam cię . Ja nie chciałam na ciebie wpaść. Nic nie widziałam . – zaczęłam się tłumaczyć , a on tylko spojrzał na mnie i uśmiechną się .
- Spokojnie . – zaśmiał się . Nie mam zamiaru podawać cię na policje , za to , że upadłaś mi ramiona . – puścił jej oczko i rozłożył ręce . – Jeśli chcesz to możesz przewrócić się w nie jeszcze raz .
Juliett zaśmiała się i lekko klepnęła go w ramię .
- Dziękuję za uratowanie mnie przed upadkiem , rycerzyku . – uśmiechnęła się i lekko ukłoniła .
- Ależ to był mój obowiązek . Nie mógłbym dopuścić do tego , żeby piękna dama w opresjach została bez pomocy . – zaśmiał się i również ukłonił , lekko całując ja w rękę .
Oboje zaczęli się śmiać .
- Czy mogę ci się jakoś odwdzięczyć , za uratowanie życia ? – zapytała .
- Możemy iść na lody , jeśli bardzo pragniesz zrekompensować mi złapanie ciebie .
- Ale może nie teraz ? Co powiesz na to , że by tak za dwie godziny spotkać się koło kawiarni „Śnieżynka” ?
- Pasuje .
Podali sobie ręce , i powoli zaczęli podążać w innych kierunkach . Jednak nagle chłopak się odwrócił i głośno zawołał :
- Nawet nie zapytałem jak masz na imię ! Jestem Konrad .
- Juliette !
Oboje uśmiechnięci i podekscytowani udali się do swoich domów .
----------------------------------------------------
Gdy Juli weszła do domu , nikogo w nim nie zastała . Mama napisała tylko karteczkę :
„Kochanie pojechałam do babci . Dawno tam nie byłam , wzięłam wolne . Będę za kilka dni . Zrobiłam ci zakupy , ale zostawiłam też pieniądze . Całuję , Mama . ”
- Aha , to nie musze prosić o pozwolenie , na wyjście . Super ! – powiedziała do siebie . Zajrzała do lodówki , a ta była cała załadowana .
- Oczywiście , kochana mamusia zrobiła mi zakupy na miesiąc – lekko zaśmiała się Juli . Wzięła pomidora , ogórka , mozarellę i zrobiła sobie lekki obiad . Gdy skończyła pozmywała i poszła do siebie . Dochodziła już trzynasta . Została godzina do spotkania z Adamem . Juli stanęła przed szafą.
- Gorąco dziś . Założę tę kremową sukienkę w kwiaty sięgającą do połowy ud . Bransoletkę z perełek , sandały rzymianki . Naszykowane ubrania zostawiła w pokoju i poszła do łazienki . Wzięła szybki prysznic ,ale umyła też włosy . Gdy weszła do pokoju , zobaczyła stojące na biurku zdjęcie swoje i Allana . Coś w niej pękło zaczęła płakać . Powstrzymywała się od tego , już cały dzień , ale teraz dała swobodny upust swoim emocjom . Jednak były one jak najbardziej negatywne . Usiadła na podłodze i trzymała w rękach ich zdjęcie . Płakała. Płakała bardzo mocno , jak małe dziecko . Czuła ,że mimo oddalenia z Alanem przez ostatni czas , nadal go kochała i to bardzo mocno . Jednak po upływie dość dłuższej chwili , zdała sobie sprawę która godzina . Była już trzynasta czterdzieści . Do spotkania zostało jej dwadzieścia minut , a ona dalej siedziała w ręczniku na podłodze . Ich wspólne zdjęcie wyrzuciła do kosza, tak jak Alan wyrzucił ich miłość . Wstała i pośpiesznie zaczęła zakładać na siebie ubrania . Zajęło jej to dziesięć minut . Włosy lekko podsuszyła ręcznikiem i lekko mokre jeszcze loki, puściła luźno na ramiona . Zabrała torbę z komórką i pieniędzmi i wyszła do kawiarni . Gdy doszła już pięć minut spóźniona . Konrad jednak stał dalej niedaleko wejścia .
- Bardzo cię przepraszam . – powiedziała Juli .
- Jako to jest , że znamy się od kilku godzin , a ty już dwa razy mnie przepraszasz, ja nie wiem . – zaśmiał się chłopak . Podszedł do Juliett i lekko pocałował w policzek .
- Dzień Dobry ! – powiedział gdy skończył . – Nic nie szkodzi , za spóźnienie , nie gniewam się . Przecież to tylko pięć minut . – szelmowsko się do niej uśmiechną i gestem ręki pokazał , że powinna wejść do kawiarni . Stanęli przy barze i zamówili duże porcje lodów . Czekając na zamówienie zajęli miejsce przy jednym z wolnych stolików , nieopodal okna .
- A tak w ogóle , to chciałbym cię bliżej poznać . Możesz powiedzieć mi coś osobie ?
- Hmm .. , Jestem Julietta , to już wiesz. Mam 16 lat i pójdę do liceum po wakacjach . Mieszkam w Gdańsku wraz ze swoja mamą . Taty nie znam , a rodzeństwa nie mam . Gram w kosza od sześciu lat . Kocham ten sport . Jaki mam charakter , dowiesz się już niedługo . A teraz to ty , opowiedz coś o sobie .
- Na imię mi Konrad , jak wiesz . Mieszkam z ojcem i psem , który wabi się Zuzu . To golden retriever . Mam 17 lat i chodzę do drugiej klasy liceum Jana Pawła II . Również mieszkam w Gdańsku . Gram w kosza od 9 roku życia. Uwielbiam tą grę , tak jak ty . Noo, a charakter sama poznasz . – uśmiechną się Konrad .
- Chodzisz do Jana Pawła ? Ja idę tam po wakacjach . – zaśmiała się Juli . Zjedli dostarczone wcześniej porcje lodów i udali się na spacer do pobliskiego parku . Szli i rozmawiali . Konrad opowiadał jej o szkole . Nagle ktoś od tyłu złapał Juli za rękę i mocno ścisną. Wystraszona dziewczyna zapiszczała z bólu i odwróciła się . Zobaczyła za sobą Allana .
- No ładnie . Dziś się rozstaliśmy , a ty już umawiasz się tu z następnym chłoptasiem ?! Myślałem , że chociaż trochę będziesz rozpaczać , po stracie mnie . .. – Było widać , że Alan był lekko wstawiony . A była dopiero godzina siedemnasta.
- Alan , daj mi spokój . Sam rano ze mną zerwałeś , a potem byłeś w parku z Alice . NIE było mi łatwo , ale jak widać , daje sobie radę . Puść mnie ! – krzyknęła na niego .
- Nie kochanie . – Ścisną ją mocniej i popchną na pobliskie drzewo .
- Słuchaj gościu , jeśli masz jakiś problem , to może obgadasz go z kimś równym sobie ! – dopiero teraz odezwał się Konrad . Było widać , ze byłby gotowy pobić się z Alanem , byle tylko obronić Juliettę .
Alan lekko wystraszony , oznajmił , że pójdzie już. Odszedł .Konrad podbiegł do Juli .
- Mała , nic ci nie jest ? – spytał zatroskany . Juli nic nie powiedziała , tylko podała mu kartkę ze swoim adresem , przytuliła się do niego i rozpłakała … .

Konrad był zdziwiony. Nie wiedział co to za koleś , był wysoki , ale i tak nie wyższy od niego . W głowie mu się nie mieściło jak można było tak potraktować dziewczynę . Jak można było doprowadzić ją do łez, a co dopiero pchnąć ją na drzewo ?! Długi bił się z myślami . Jednak gdy spostrzegł , że natarczywy chłopak już odszedł , szybko podbiegł do Julii . Nie wiedział co ma zrobić , jednak coś podpowiadało mu , że musi się nią zaopiekować . Że nie może pozwolić , by ktoś jeszcze ja skrzywdził . Kucną koło niej , a ona leżała koło drzewa głośno płacząc . Podniósł ją z ziemi , a Juli wręczyła mu wizytówkę . Było tam jej imię i nazwisko , numer telefonu , adres mailowy oraz numer faksu . To wszystko w tej chwili wydawało mu się zupełnie niepotrzebne . Jednak jego oczy natrafiły na koniec kartki . U dołu , napisany był ołówkiem adres Juli . Chłopak nie mógł jednak go odczytać . Był zalany , najprawdopodobniej łzami dziewczyny . Ta wystraszona usiadła koło niego i mocno się do niego przytuliła . Płakała . Konrad nie czekając dłużej zebrał jej rzeczy , wziął ja na ręce i zaniósł do swojego domu . Gdy szli Juli uspokoiła się już , chłopak jednak cały czas nie wypuszczał jej z objęć. Szli dobre pół godziny , a Konrad cały czas miał na rękach Juli . Dziewczyna zasnęła , gdy spostrzegła , że doszli do dzielnicy dużych , bogatych domów . Nie mogła już zapanować nad swoimi powiekami i mimowolnie je opuściła .
Chłopak doszedł do domu . Na szczęście drzwi były otwarte . Wszedł do środka . Na fotelu , przed telewizorem siedział mężczyzna po trzydziestce z dość miłym wyrazem twarzy .
- Cześć tato ! – zawołał Konrad korytarza . Cały czas miał na rękach śpiącą królewnę . – Czy mógłbyś otworzyć m i drzwi na górę ? – spytał swobodnie chłopak , lekko ściszając głos .
- Cześć synku , co tak wcześnie ? Przecież mówiłeś ,ze zejdzie ci długo , bo idziesz na spotkanie … - urwał tata , bo dostrzegł co jego syn trzyma na rękach .
– Kto to jest ? – spojrzał na Konrada .
- Juli , ta o której ci opowiadałem . Pogadamy o tym potem . Dobrze ? to trochę dłuższa historia .
Konrad poprawił dziewczynę na rękach , a ojciec otworzył mu drzwi . Jak się okazało , cała góra należała do niego . Była tam mini siłownia, dwie łazienki , duża garderoba i jeszcze większy pokój Konrada . Niedaleko balkonu stało duże łóżko . Chłopak położył na nim Juli . Ta dalej spała . Widać było na jej twarzy , że ma z sobą ciężki dzień . Miała podkrążone oczy , całe czerwone od łez , potargane włosy i lekko brudne ręce . Mimo to , Konrad nie mógł oderwać od niej wzroku . Wpatrywał się w nią jak śpi . Jak wolnym rytmem unosi się i opada jej klatka piersiowa . Dopiero teraz zdał sobie sprawę , że dziewczyna jest dla niego kimś ważnym , że po raz drugi dane mu było uratować jej życie . Wstał i poszedł odpalić komputer . Zajrzał na typowe strony : Facebook , Besty , de-motywatory , gadu – gadu . Nie było nic ciekawego , więc po kilkunastu minutach zamkną laptopa . Zszedł na dół . Postanowił zrobić sobie i swojemu gościowi coś do jedzenia . Zagotował wodę na herbatę . Zaparzył , do dzbanka nalał jeszcze soku pomarańczowego . Zabrał szklanki i ustawił na tacy . Gotowe tosty z szynką , serem , pomidorem i oliwkami razem napojami zaniósł na górę . Gdy wszedł do pokoju , zobaczył , że łóżko jest puste . Wystraszył się . Szybko postawił tacę na stoliku i wszedł w głąb pokoju . Spostrzegł , że drzwi na balkon są otwarte . Podszedł bliżej i zauważył , że Juli w swojej sukience stoi na balkonie i ogląda widok .
- Witam księżniczkę ! – zaśmiał się . – Jak się spało ?
- O cześć , nie słyszałam jak wszedłeś . Zamyśliłam się trochę . Spało się bardzo dobrze . Wiesz może, która godzina ?
- Juli , jest 20.34 . – wskazał palcem na zegarek cyfrowy stojący na szafce , obok wejścia na balkon .
- O jejciuu , nie zauważyłam go . – zaśmiała się melodyjnie .
- Chodź , przyniosłem ci coś do jedzenia . – złapał dziewczynę za rękę i pokazał na stolik .
Zaczęli jeść . Juli bardzo smakowała kolacja przygotowana przez Konrada . Podczas posiłku Juli opowiedziałam u całą historię związaną z Allanem . Podczas wspominania dziewczynie łza zakręciła się w oku .
- Mała , nie płacz . Nie chciałem , żeby to było dla ciebie bolesne . – przysuną się do gościa i mocno przytulił .
- Spokojnie , to zaraz mi min … - urwała, bo podniosła oczy i ujrzała twarz Konrada . Jego usta słodko się do niej uśmiechały , dłonie głaskały ja po włosach i plecach i oczy pokazywały … no właśnie , wielkie oddanie Konrada wzglądem Juli . Dziewczyna sama nie mogła w to uwierzyć , Czuła , że rozpływa się pod ciężarem tego wzroku . Zakochała się . To było dla niej pewne . Gdy skończyła rozmyślenia dostrzegła , ze Konrad przysuną swoja twarz do jej . Nawet nie wiedziała kiedy , a już była na wprost z jego postacią . Zaparło jej dech w piersiach, gdy ich usta się spotkały … .


Zakochali się oboje . Mijały dni , tygodnie . Wakacje dobiegały końca . Za trzy dni miał rozpocząć się nowy rok szkolny . Juli trochę się martwiła , że w szkole nie będzie nikogo znała , w klasie będzie obca , ponieważ Konrad był już w drugiej klasie . Jednak pocieszającą myślą było to , że jej chłopak będzie w tym samym budynku . Spotykali się codziennie . Całe dnie spędzali w swoim towarzystwie . Te ostatnie dni jednak , postanowiła poświęcić na zakupy do szkoły . Razem ze swoją rodzicielką udały się do centrum handlowego . Chodziły od sklepu do sklepu i każda znalazła już parę rzeczy dala siebie . Magda – bo tak nazywała się mama Juli kupiła eleganckie ubrania do pracy . Juli natomiast zaczynała w swoim życiu nowy rozdział . Nowa szkoły , miłość i chyba przyjaciele . Tak przyjaciele też .
Podczas wakacji Juli oddaliła się od Bell . Dziewczyna dużo czasu spędzała z Konradem i najzwyczajniej nie miała już siły , wieczorami jeździć do Bells , by z nią pogadać . Jednak pewnego dnia , zauważyła , swoją ‘siostrę’ w parku . Podeszła do niej .
- Cześć Bells . –uśmiechnęła się i przysiadła na ławce obok dziewczyny .
- Ooo , Witam cię Juli . Konrad odstąpił mi cię dziś ? – spytała sarkastycznie przyjaciółka . Widać było , że coś się między nimi popsuło . Juli nie chciała jednak kłócić się z koleżanką i zapytała ją , puszczając jej sarkazm mimo uszu .
- Czemu tak sama tu siedzisz ? Jeśli chcesz możemy iść na kawę . Dawno się nie widz … - urwała , bo zobaczyła idącego w ich stronę Allana . Zaniemówiła . Chłopak wyglądał tak jak kiedyś , nieziemsko przystojny . Juli , coś ukuło w sercu , ale to zapewne dlatego , ze kwiaty , które trzymał chłopak powędrowały prosto do rąk Bells . Dziewczyna uśmiechnęła się i pocałowała , tak pocałowała byłego chłopaka Juli w usta . Był to pocałunek pary . Juli nie mogła się po tym otrząsnąć . Jak jej najlepsza przyjaciółka może teraz chodzić z jej byłym . Od ich rozstania minęło ponad półtora miesiąca . Nie mogła uwierzyć w to , co widziała . Chciała jednak cało wyjść z tej sytuacji . Podniosła się z ławki , podeszła do przyjaciółki , przytuliła ją , a na ucho wyszeptała : „Jak możesz spotykać się z moim byłym ? Już nie pamiętasz co sobie obiecałyśmy ? Możesz o mnie zapomnieć ! ” – mówiła to jednak stosunkowo cicho , tak aby Allan , stojący nieopodal tego nie usłyszał . Dalej słodko uśmiechając się do Belli cmoknęła ją w policzek i powiedziała : - Żegnaj kochanie . – odeszła od niej ściskając rękę byłego pochyliła się nad nim , jakby chciała go pocałować , jednak szybko odwróciła ją i do ucha wyszeptała mu : - Powodzenia . Oby wam się udało . ” – osłupiały chłopak spodziewał się raczej napadu histerii , złości , płaczu , uderzenia jego , lub Bells . Ale nie spodziewał się tego , że obie tak miło się pożegnają , a ona jeszcze będzie życzyć im szczęścia . Liczył przecież na to , że wzbudzi w Juli zazdrość . Po tych dwóch miesiącach uświadomił sobie , że naprawdę kocha Juli . Nie udawało mu się z żadną dziewczyną , a gdy widział na mieści jak jego była z Konradem tak świetnie się dogadują , całują , przytulają nie wytrzymał i posuną się do tego , by zniszczyć jej przyjaźń . Może wydawało mi się , że jak Juli zobaczy go z Bells , to coś ją tknie , ale nie . Zauważył , ze ona ma już swoją miłość i nie wybaczy mu nigdy . Nigdy nie pozwoli mu do siebie wrócić , nawet się zbliżyć na krok . Była szczęśliwa z Konradem , a nie z tym dupkiem . Dziwne jest zapewne to , dlaczego Bella zgodziła się na to spotkanie . Gdy były młodsze obiecały sobie , że żadna nie będzie spotykała się z byłym swojej przyjaciółki . Dziewczyna złamała daną obietnicę , ponieważ już od czasu , gdy Juli nie dogadywała się z Allanem , ona się w nim . Teraz też myślała , ze Alan coś so niej wreszcie czuje , dlatego zgadzała się na spotkania . Aż „niby” zostali parą . Chłopakowi niezbyt się to podobało . Bella była tylko po to , by odzyskać Juli , lub jej dopiec . Jednak jego plan runą w gruzach .
W tym samym czasie Juli wracała do domu . Nie bolało jej to , że jej były ma jej przyjaciółkę , tylko to , że tak ją zaniedbała . Czuła się winna tego , że sama to na siebie sprowadziła . Ale z drugiej strony przecież Bells , złamała obietnicę . Tego się nie powinno robić . Nie najlepszej przyjaciółce . Nie byłej najlepszej przyjaciółce .
Teraz gdy jest w tym centrum , to wszystko wraca , jednak dzielnie panuje nad łzami . Razem z mamą postanowiły , że czas pochwalić się zakupami i udać na jakąś kawę . Juli od razu spodobał się ten pomysł . Poszły razem z mamą do kawiarni w tym samym centrum handlowym . Zajęły stolik przy oknie .
- Mamo , te zakupy są jak najbardziej udane . Zostało kupić jeszcze torbę i parę zeszytów , ale to załatwimy potem . – zaczęła rozmowę Juli.
- Tak kochana , te ubrania które kupiłaś … nigdy w takich kolorowych rzeczach nie chodziłaś ,ale zauważyłam tam też duże sweterki i bluzy . Czyżbyś zamierzała zmienić styl ? – zapytała matka , lekko zdziwiona zakupami córki .
- Mamoo ! Postanowiłam , ze zaczynam nowy rozdział w życiu . Mam miłość , ciebie , dom nową szkołę więc i garderobę trzeba było trochę odświeżyć . Wiem , ze wcześniej ubierałam się normalnie , ale teraz postanowiłam spróbować wszystkiego . Mam dresy z pumy , bluzy jak z basebalu , bluzy z kapturem i bez i to takie większe . Jednak nie zapominaj, że mam też ładne sweterki i rurki . Myślę , że to będzie miła odmiana .
- Córciu , ja nie chciała bym się wtrącać , ale prawie przez całe wakacje nie spotykałaś się z Bellą . Coś się jej stało ? – było widać , ze na to pytanie trzeba odpowiedzieć . Juli upiła trochę kawy ,i zaczęła opowiadać .
- Mamo , Bella po moim rozstaniu Allanem zaczęła się z nim spotykać . Nie wiedziałam o tym .Byłam zajęta domem , Toba , Konradem, . Wiem , że też zawiniłam olewając ją , ale ona złamała przysięgę . Nie mogę jej tego wybaczyć . W nowej szkole na pewno znajdę nowych przyjaciół . Dobrze wiesz , że Bells i tak nie idzie do tej samej szkoły . Ojciec wysłał ją do jakiegoś katolika , który ma większa renomę i lepiej kształci .
- Tak wiem , mówiłaś mi o tym . Wiem , że ci ciężko . – rodzicielka poklepała ją po ramieniu . – A mogę wiedzieć jaką przysięgę ?
- Obiecałyśmy sobie w dzieciństwie, że jedna nie zabierze drugiej chłopaka i że żadna nie będzie chodziła potem byłym przyjaciółki . Jednak Bells , nie potrafiła dotrzymać tego słowa.
- Ohhh , kochanie . Może ona naprawdę się zakochała ? Nie myślałaś o tym ?
- Wiem , na pewno się zakochała . możemy już skończyć ten temat ?
- Dobrze kochanie .
Obie skończyły swoje kawy i poszły dokupić resztę rzeczy . Wieczorem były już w domu . Juli zaniosła zakupy do siebie , umyła ręce i zeszła pomóc mamie przy kolacji . Po godzinie , najedzone posprzątały , a dziewczyna poszła do swojego pokoju . Zrobiła miejsce w szafie wyrzucając stare już ubrania . Rozpakowała wszystko . Teraz czuła , że jest gotowa zmierzyć się z nadejściem nowego roku . Usiadła na łóżku zaczęła czytać książkę . Nagle poczuła , że ktoś rzuca kamieniami w jej okno . Wystraszona wyszła na balkon , a na ziemi zobaczyła stojącego Konrada . Miał w ręce pełno czerwonych róż .
- Kochanie , wiem , ze byłaś dziś zajęta . Jednak nie mogłem bez ciebie wytrzymać nawet jednego dnia.
- Nie mogłeś wejść normalnie drzwiami ?
- Nie ! Zamknij oczy !
Juli posłusznie odwróciła się twarzą do pokoju i zaczęła się śmiać . Poczuła , że ktoś wchodzi po balkonie . Nagle ktoś od tyłu złapał ją w pasie pocałował w szyję , a na oczach zawiązał chustę . Konrad odwrócił ja do siebie i namiętnie pocałował , aż obojgu zabrakło tchu . Posadził dziewczynę na krześle a sam chodził cały czas , góra – dół . W końcu przestał . Jeszcze raz pocałował dziewczynę i szybko zbiegł po schodach . Zdążył tylko rzucić : „ Ściągnij opaskę ! ” - i wyszedł .
Juli posłusznie zdjęła opaskę , a jej oczom okazał się cały balkon pokryty różami . Stały w wazonach na całej jego powierzchni . Nie było nawet jak dostać się do barierki . W różach Juli znalazła kopertę ,a w niej list :
„ Kochana Julietto ! Cały czas dziękuje Bogu za to , że mogłem wtedy cię złapać . Gdyby nie to , zapewne nie znał bym cię teraz i nie wyczyniał takich głupot .  Pamiętaj moja mała , że jesteś moim oczkiem w głowie , moje serce jest tylko twoje . Jeśli te wszystkie róże uschną , to i ja przestanę cię kochać . Kolorowych snów. Twój Konrad „
- O jujciuuuu ! – Dziewczyna stanęła koło drzwi na balkon i głośno krzyknęła : „ Dziękuje i też cię kocham ” .
Po chwili dostała sms-a . Był od Adama . Było w nim serduszko i : tak wiem to mała. Śpij dobrze . Do jutra .
Po chwili Juli w wielkim stosie róż, dostrzegła jedną sztuczną .: A to , o tym mówił . – i uśmiechnęła się do siebie . Zmęczona i szczęśliwa poszła wziąć ciepły prysznic . Wróciła do łóżka i pochłonięta rozmyśleniami o Konradzie zasnęła . Śniła , oczywiście o nim .

Następnego dnia mama Juli pojechała wcześnie do pracy . Nie było jej tam dość długo i musiała nadrobić zaległości . Dla dziewczyny oznaczało to samotne mieszkanie przez kilka dni . Jednak pocieszył ja fakt , cze te ostatnie dni będzie mogła spędzić z Konradem . Zadzwoniła do niego , a ten już po godzinie był u niej . Juli jadła akurat śniadanie .
- Cześć Mała. – pocałował ją lekko w policzek .
- Witam ,Witam , i bardzo dziękuję za kwiaty . – stała i pocałowała go . – zjesz ze mną ?
- Jasne . – wstał i zrobił sobie tosty . Po zrobionym posiłku u siadł do stołu i zaczął jeść .
- Co dziś robimy ? – spytała dziewczyna .
- Masz rolki ?
- Mam , ale dawno nie jeździłam .
- To super . Ja też mam . Za godzine idziemy pojeździć .
- Ale no … ale ... -
- Nie ma żadnego ale . Idziemy . Zbieraj się .
Juli zjadła śniadanie , pozmywała i poszła się przebrać . Założyła miętowe spodenki i niebieska bokserkę. Poszła do schowka , poszukać rolek . Gdy je odnalazła były całe zakurzone . Postanowiła trochę je odkurzyć . Gdy była już gotowa , zeszła do Konrada .
- Chodź idziemy .
- Daj ,wezmę ci te trampki , a ty weź już rolki załóż .
- No okk . Jak chcesz . – zaśmiała się i założyła sprzęt .
Konrad pomógł jej wstać i razem udali się do domu Konrada . Było przy tym tyle śmiech . Juli kilka razu by się przewróciła , jednak cały czas wpadała w ręce chłopaka . Gdy dojechali do Konrada dziewczyna poczekała na dworze z ten poszedł szybko i założył swoje rolki . Wszystko inne zostawili w domu u Konrada. Cały dzień świetnie bawili się jak małe dzieci . Śmiali , gonili , jeździli na rolkach . Było im ze sobą bardzo dobrze . Obiad zjedli u Konrada . Chłopak sam go ugotował , a Juli polecił , by poszła pooglądać telewizor . Po godzinie zjedli obiad i dalej świetnie się bawili . Późnym wieczorem odprowadzona do domu Juli weszła na facebooka , gadu gadu , Besty jednak nie było nic ciekawego . Zmęczona umyła się i położyła spać . Następnego dnia została w domu . Parę razy była w sklepie . Konrad po południu zabrał ja do kina . Tak minął im ostatni dzień wakacji .

Kilka miesięcy później

Konrad wszedł do szpitala . Szybko, już jakby machinalnie wszedł do sali , na której leżała dziewczyna . Jego dziewczyna . Jego mała Juli . Dziewczyna od trzech miesięcy była w śpiączce .
… Pewnego dnia , po rozpoczęciu już roku szkolnego Juli wracała ze sklepu . Była dość podenerwowana ponieważ niedawno pokłóciła się z Konradem . Była to jakaś zwykła błahostka , ale nigdy im się to nie zdarzało . Juli cała roztrzęsiona szła przez pasy . Jednak nie zauważyła nadjeżdżającego z dużą prędkością samochodu . Została potrącona . Konrad ruszony sumieniem , poszedł za Juli . Jednak nie chciał ujawniać się z tym , ze ja śledzi . Na jego oczach , miłość życia została potrącona . Nie mógł uwierzyć własnym oczom uszom . W końcu ockną się i od razu zadzwonił po pogotowie . Przyjechało prawie natychmiast . Konrad nie wierzył , że Juli może umrzeć . Szybko zadzwonił do mamy dziewczyny i razem pojechali do szpitala . Tam , po wielu godzinach czekania , okazało się , że Juli zapadła w śpiączkę samoczynnie , ponieważ jej ciało próbuje się zregenerować . Okazało się jednak ,że sama może się z tej śpiączki wy budzić . Był to dla nich straszny cios . Mama Juli mogła ją odwiedzać tylko co drugi , lub trzeci dzień , ponieważ musiała pracować . Konrad natomiast przychodził do swojej dziewczyny codziennie . Siedział u niej do oporu . Opowiadał jak koleżanki i koledzy bardzo za nią tęsknią . Mówił jak bardzo ja kocha i że musi się obudzić , bo sam nie da sobie rady . Często płakał przy jej łóżku . Nikt nie wiedział , jak mu pomóc . …
c.d.n. ; )
 

 
- o dżiżyss , łeb mi zaras pęknie . tyle wczoraj wypiłam . yyyy ....... ppppp ... HEJ ! gdzie ja jestem ?!
- Witaj , Anastazjo . miłoo cię u nas widzieć , myślałem , ze spotkamy cię , dużo później , a nie tu i teraz .
- no tak , tak . moze mi powieci , dziwni ludzie , gdzie ja jestem ?! uratowali mnie , prawda ? znowu mnie uratowali , kutwaa , ja juz nie wiem , jak mam to zrobić . -.-
- nie . nie uratowali cię . on cię znalazł , ale było za późno . jesteś w czyśćcu . udało ci się , Bóg wysłuchał twoich próźb i odeszłaś . jeśli chcesz , to możemy pokazać ci , co się dzieje , tam na moście .
- dobrze , chcę to zobaczyć .
mężczyzna ubrany na biało , złapał mnie za rękę i nagle zobaczyłam , poczułam , odczułam to , ze jak by znowu żyje . stałam na środku mostu , ubrana w białą sukienkę . tak jak tego wieczoru . zauważyłam Adama . płakał , i wg skąd on się tu wzią ? podeszłam bliżej , spostrzegłam , że trzyma kogoś na kolanach . to byłam ja . mojr ciało , nie żywe już , bezemnie leżało mu na kolanach , a on płakał . siedział i płakał , tuląc mnie do siebie .
- matkoo ! - nie mogłam uwierzyć w to , co tu widzę . ja na moście , martwa , a on tu , przecież on mieszka tak daleko odemnie . skąd się tu wzią . skąd wiedział , zę akurat tu będę . że akurat tu , chcę spróbować ostatni raz ?! i teraz wszystko wróciło . zobaczyłam całe swoje życie . cale piętnaście lat .
..............................................
ja mała , dziewczyna w loczkach . widać było piegi , zasłaniające całą buzię . potem ja w szkole , nie miałam świetnej figury . wszyscy się ze mnie smiali . ale pojawiły się dwie dziewczynki , były ze mną , z nimi jestem od zawsze . do teraz , byłam . potem poznałam Adama , ale jakoś specjalnie nie zależało mi na tym . ale on , mowil , ze mnie kocha . nie wierzyłam to .
mężczyźni nie byli dla mnie ważni , to zwykłe świenie , raniące i nic nie umiejące . nigdy nia chciałam mieć poważnie chłopaka . zawsze odmawiałam . " bawiłam się i zostawiałam . " . ale to nie tak , ząden nigdy mi nie pokazał czym jest miłość ,to wszystko było zawsze takie stuczne . dziwne .
w rodzinie nie było lepiej . patologiczne święta . wszystko sztuczne , na pokaz . mama krzyczy , nie zwracała nie mnie uwagi , traktowła jak "kopciuszka" . brat był święty , nic nie robił , pomiatał mną . taty nie było , pracował za granicą . nie było łatwo . miałam wrażenie , że nikt mnie nie kocha , ze jestem adoptowana . nie było mi łatwo . i tyle razy myślałanm o śmierci , tyle razy mi się nie udawało , aż to teraz . teraz moje problemy zniknęły . wreszcie . jednak zdałam sobie sprawę , że ja się zakochałam , ze naprawdę , ten chłopak który trzymał moje zwłoki i przytulał je , kochał mnie . a ja przyzwyczaiłam się do niego . ale teraz juz za późno , na myslenie . teraz dopiełam swego . skończyłam ze swoim marnym życiem .
cieszyłam się , ale było mi przykro , bo uszczęśliwiając siebie , unieszczęśliwiłam jego .
.......................................................................
- Anastazjo , już czas . musisz iść z nami . trafisz do nieba , za swoje życie .
- dobrze , ale czy mogę zobaczyć jeszcze co u mojej rodziny ? chociaż nie , nie chce ich znać . mam tylko jedno pytanie do pana .
- tak , słuchamcię .
- czy będę mogła opiekawać się Adamem ? czy mogę napisać mu list , dać jakąś wiadomość , pokazująć , że jegnak go widzę ?
- nigdy nie zgadzamy się na to , ale w twoim przypadku , dobrze . proszę .

Anioł podał mi kartkę i długopis . dziwne , w niebie sa długopisy . zaczęłm pisać .
Kochany Adamie !
wiem , ze jest ci teraz ciężko , trzymając moje ciało . wiem , ze bardzo cię zawiodłam , zraniłam , zpewne zastanawiasz się , skąd wiem , co teraz robisz , a mianowicie widzę cię . widze cię pisząc ten list . i kocham, cię . będę się tobą opiekować , pozwolę ci żyć pełnią życia . zajmę się tobą i sprawię , że pokochasz jakąś dziewczynę . moim przyjaciółką powied , ze będę na nie patrzeć . jeśli na prawdę mnie kochały , niech nie płacz . trzymaj się z nimi . uścickaj mnie odemnie i nie pozwól płakać . każim żyć tak , by nigdy niczego nie żałowały . kocham je i ciebie .
Anastazjaa .
położyłam list , koło Adama . odeszłam . widziałam , jak dzwoni po pogotowie , a potem zauważył list . widziałam , ze jak czytał , to łzy płynęły mu jeszcze bardziej . rozglądał się , jakby chciał mnie zobaczyć , ale jednak , nie widział mnie . dla niego , byłam niewidzialna .
- kocham cię - wyszeptał . spełnie twoje zyczenia .
szczęśliwa , odeszłam z aniołami .
czekam na moich bliskich tu , w miom domu z fortepianem w niebie .
 

 
trololololololololololololol . urodzinkowoo ! ♥
 

 
paradoks szczerości polega na tym , że ludzie najpierw jej od ciebie oczekują , a potem maja o nią do ciebie pretensje . -.-
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
staranie się , jest pierwszym krokiem do porażki .

olewam go , i jak na złość on jest dalej . nie wiem , mam zacząć się starać , żeby sobie poszedł ?!
 

 
- Heej ,zaczekaj ! to wszystko , nie mogłeś zapytać o to Miley ? Alan , po co to całe zamieszanie ? - ale Alan tylko się odwrócił , spojrzał na Heidi spojrzeniem jakim jeszcze nigdy jej nie obdarzył . Jego wzrok przepełniony był uwielbieniem , porządaniem , smutkiem i miłością ? Nie , to nie możliwe .
- na pewno coś pomylilam . - pomyslala , - on mi sie podoba juz od dwoch latt .. ehhhsssss .. Heidi , laska zepnij dupe i musisz mu to powiedzieć ! - potarzala sobie w dochu . ale te jego oczy , one nie dawały jej spokoju .
- te oczyy - powtarzała sobie w myslach siedzac na lawce .
- O matko ! tylko nie to ! - krzyknela nagle - Alan sie w kimś zakochał ! - od razu posmutniala . Myslala ze to jest dziewczyna z jej klasy . Pytał przecież , czy może przyjsc . stracila ochote na jakiekolwiek wyjscie . weszla do domu i wylaczyl telewizor - mimo tego , ze lecial jej ulubiony serial . poszla do swojego pokoju , wziela gitare i wyszla na balkon . zaczela grac jedną z ulubionych piosenek o milosci . cicho nucila .
z tego stanu wyrwał ja dzwonek do drzwi .szybko zeszla na dol . w drzwiach stala Miley , gotowajuz do wyjscia .miala na sobie letnia sukienke i luzno puszczone na ramiona blad wlosy .
- kochanie , czemu ty jeszcze nie gotowa ? - zapytala ze zdziwieniem ipokazała heidi godzine . byla 19.15 . Heidi szybko sie ocknela . poszły na góre . razem szybko wymyslily dla Heidi ladna sukienke , makijarz i fryzure . po czterdziestu minutach Heidi wygladała jak królewna . miala na sobie krótka , zwiewna letnia sukieneczke w kwiaty jasno błękitna . do tego pokrecona koncówki włosów , siegające pasa i jekki makijarz . byly gotowe , wiec wyszły z domu . o pieciu minutach drogi heidi zauwazyla napisane na karteczce swoje imie , przyklejone do palacej sie pochodni .
gdy podniosła głowę , zobaczyła , ze pochodni jest z pięćdziesiąt ustawionych na wzór ścieżki , a w środku było pełno kwiatów .
zaskoczona dziewczyna odwróciła się , ale po Miley została tylko karteczka : Zaufaj sercu .
- no , ładnie - pomyślała . gdy zaczęła iść ścieżką z kwiatów ,zauważyła kolejne poprzyklejane karteczki . Na każdej był uśmiech i strzałka w którą strone ma teraz iść . szła powoli a wiatr od tyłu rozwiewał jej długie loki . nawet nie wiedząc poczuła ,ze ktoś obejmuje ją od tyłu . Jednak gdy się odwróciła poczuła tylko zapach męskich perfum . perfum , które znała , lecz nie mogła skojarzyć skąd . sprawca zakrył jej oczy hustką .
- ejjjjj ! - pisnęła głośno Heidi , jednak odpowiedział jej tylko drżący oddech prowadzącego ją chłopaka . Poczuła jakby weszła do jakiegoś pomieszczenia . był to jeden ze słomianych domków ze stolikami . Heidi stanęła koło osobnika płci męskiej , jednak poczuła tylkp płynące od niego ciepło . Gdy mężczyzna zbliżył się do niej jeszcze bardziej , przeszedł ją dreszcz podekscytowania . poczuła ten sam zapach perfum . Ktos lekko dotkną jej policzka ręką. Była ona przyjemnie ciepła . Nagle opaska zaczęła się rozluźniać . Nim opaska całkiem się osunęła ,Hiedi przeszedł jeszcze nie jeden dreszcz . czyła jakszybko bije jej serce . Nagle opaska całkiem ossłonił jej oczy , a spadła na piach , a dziewczyna nie mogła uwierzyć w to , co zobaczyła . ciepło jakie czuła od wejścia spowodowane było duża ilością świet , w tym domku . było ich 730 . 730 małych świeczek , wszędzie rozstawionych .
stała wśrodku jednej z chatek , na ogniska . Wszędzie było dużo świec . dla niej ,na oko 700 - 800 . na stoliku który stał , pośrodku sali był baiały obrus i mnusto płatków róż . róż koloru niebieskiego i herbacianego . takich , jakie lubiła najbardziej .niedaleko od stołu , paliło się ognisko , roznosząc zapach świerku i lipy po całym pomieszczeniu . Heidi dopiero teraz usłyszała melodie , którą wygrywał stary gramofonstojący w kącie sali . sama nie wiedziała,jak długo stała w tym osłupieniu . podziwiała piekne kwiaty poustawiane wszędzie w wazonach . , dywan prowadzący do stołu , światełka koloru żółto - różowego , serpentyny , wstążki , i balony w kolorze ciepłego różu i turkusu zwisające z podbicia dachu . gdy doprowadziła swoje myśli ,do jednostajnego pożądku , odwróciła się sprawdzając kto był sprawcą tego wszystkiego . ku swojemi zdziwieniu zauwałyłaza sobą , nie kogoś innego , jak Alana ! nie mogla uwierzyć własnym oczom . chłopak do którego wzdychała ponad półtoraroku , terazprzygotował jej TO ! i to on stał tamza nią . przecudnie sie usmiechając pokazywał swoje równiutkie białe zęby . jego okrągłe złote oczy z miłością przyglądały się dziewczynie . jego fryzura przypominała jedno wielkie pobojowisko , ale chłopaknazywał ją artystycznym nie ładem . niewiadomo kiedy zbliżył siędo Heiedi i lekko ja dosiebie przytulił . dalej oszołomiona piętnastolatka wtuliła się w miękką koszulę towarzysza .
- Heidi , muszę ci coś powiedzieć .
- All , ja tobie też . dopiero ta sytuacja dodała mi odwagi . tak więc ..
- ejj , mała to ja zacząłem i to ja chcę dokończyć , dobrze ? - zapytał uśmiechającsię . przyłożył jej dwa palce do ust , przysuną jej głowę do ucha i cichutko powiedział jakby każde słowo , wymawiał z czcią .
- ja Allan ,od dwóch lat jestem w tobie zakochany . z uwielbieniem na ciebie patrzę . z uwagą pochłaniam każde twoje słowo , jak bardzocenne powietrze . słucham twoich piosenek godzinami . nigdy nie dopusciłbym do tego , by stało ci się coś złego . kocham cię bardziej od swojego auta , bardziej od koszykówki i bardziej od jakiej kolwiek dziewczynyna świecie . - jego oczyzaczęłyzachodzić łzami . jedna powoli spływała mu po policzku , by zakończyć swoją podróż we włosach Heidi . stali tak moze godzine , dwie , trzy . nie wiadomo , nikt ich nie szukał , nikt im nie przeszkadzał . w tej chatce liczyli się tylko oni . Alanzniecierpliwiony brakiem odpowiedzizestrony Heidi , lekko odsuna ja od siebie , tak , aby zobaczyć jej twarz . była szczęśliwa , po policzku spływały łzy z jej wielkich zielonych , radosnych oczu . patrzyła tak na chłopaka , a on zmieszany zapytał :
- Heidi dlaczego nic nie mówisz ? coś się stało ? powiedziałem coś źle ?
- powinnam teraz wygarnąć ci , jak bardzo jesteś głupi ! - krzyknęła szeroko się uśmiechając . wspięła sie na palce i pocałowała zszokowanego Alana .
oboje poczuli , że maja teraz wszystko co potrzebne jest im doszczęścia . zadne z nicgh nie chciało przerywać tej cudownej chwili .
- KOCHAM CIĘ ! powiedzieli oboje do siebie , równocześnie . siadając na ławce i wtulając się w siebie .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Był ciepły , słoneczny , letni dzień . Właśnie zaczynały się wakacje . Wszyscy byli w znakomitych nastrojach . Klasa Heidi zakończyła właśnie swój pobyt w ósmej klasie . Z całej gromady uczniów , tylko Heidi miała nie tęgą minę . Po kolei podchodziła do kolejnych znajomych i mocno się z nimi ściskała . To był ostatni dzień , kiedy mogła być z nimi . Po wakacjach , już raczej się nie spotkają . Każdy wyjedzie do innej szkoły . Nie obyło się oczywiście bez łez , przy przytulaniu z najlepszą przyjaciółką Miley .
Miley była dla niej jak prawdziwa siostra . Jej mama zmarła , gdy ta miała osiem lat . Ojciec kiedyś był dość sławnym muzykiem . Jednak po śmierci żony postanowił skończyć karierę u zająć się wychowaniem córki . Nie ożenił się po raz drugi . Dla dziewczyny był jak oboje rodziców , przyjaciele i rodzeństwo . Heidi bardzo kochała swojego ojca . Dziewczyna odziedziczyła po nim talent , jednak nie ujawniała go publicznie . Wiedzieli o nim tylko ojciec , Miley oraz rodzina , z którą dziewczyna rozstała się po śmierci matki Wyprowadziła się w tedy z Texasu do L A . Potrafiła śpiewać jak słowik i wspaniale grała na gitarze . Nigdy nie myślała o tym by profesjonalnie zająć się śpiewem . Ostatni raz występowała dla publiczności w swojej rodzinnej miejscowości .
Gdy przytuliła się do Miley , rozkleiła się na dobre . Wiedziała , że rodzice chcą ja wysłać do renomowanego liceum , i być może nie będą miały jak się spotykać . Ta myśl była straszna . Gorące łzy leciały ciurkiem z jej dużych zielonych oczu , paląc policzki jakby były jakimś kwasem .
- Hej , Edii , nie płacz . Zobaczysz , nie wyjadę , a nawet jeśli to zostawię ci tu Alana .  zaśmiała się przyjaciółka . Alan był bratem Miley , starszym od dziewczyn o dwa lata . Często razem gdzieś w trójkę wychodzili . Heidi była skrycie w nim zakochana , jednak o uczuciach jej do , do Alana wiedziała tylko Miley .
- Wiem kochanie , wiem . Ale jeśli wyjedziesz , jeśli nie uda ci się przekonać rodziców , to ja nie wiem co bez ciebie zrobię . Nie wiem , ja nie widzę siebie w tej szkole bez ciebie . pamiętasz , razem chciałyśmy tam iść , to było nasze dziecinne marzenie . Szkoda ze twoi rodzice chce inaczej . Ale wiesz , nie płacze tylko przez ciebie . W ogóle będzie mi brakowało tych wszystkich ludzi . Przecież i tak nie jest pewne , ze na kogoś z nich trafie .  Miley próbowała uspokoić przyjaciółkę . Lekko gładziła jej kasztanowe , długie loki .
- Laska , jakoś przekonam ich do swojej racji . Będę ostro zakuwać i udowodnię im , że ta nasza szkoła , jest równie dobra .  uśmiechnęła się Miley .
- Jakoś lepiej mi się zrobiło , po tym co powiedziałaś .  uśmiechnęła się równie szczerze Heidi .
Dziewczyny zebrały paczkę znajomych i ustaliły , że o 20.00 spotkają się na plaży . Wszyscy się zgodzili i rozeszli do domów . Heidi mieszkała 15 minut drogi , ze swojej już dawnej szkoły , do domu . Jej dom był duże , można by powiedzieć , że willa nad morzem i słusznie , bo znajdował się już prawie na samej plaży . Jednak dziewczyna nie wywyższała się z tym . Chciała by ludzie lubili ją za jej charakter , a nie za to jaki ma bogaty dom i tatę . Miley miała do szkoły 30 minut , ponieważ mieszkała w głębi LA .
Dziewczyna zmęczona krótkim , ale ciężkim dniem szybko udała się do domu . Koło telewizora , znalazła karteczkę :  Heidi , jestem na spotkaniu . Będę późno w nocy , albo przenocuje w Hotelu . Obiad masz w lodówce . Proszę nie baluj za mocno z Miley . Ściskam mocno , Tata . 
- Hmm .. mam za mocno nie balować , ale na plażę ze znajomymi mogę iść  pomyślała szybko i uśmiechnęła się sam a do siebie . Szybko poszła no górę do łazienki i nalała sobie gorącej wody do wanny . Poszła do pokoju , napiła się soku i napisała sms-a Miley
~ skarbie , przychodzisz do mnie dwie godziny przed spotkaniem . szykujemy się razem . , nie uznaje odmowy . papa , ściskam . <3 ~
Heidi nagle zamyśliła się i zobaczyła przed sobą wysokiego , dobrze zbudowanego bruneta o złotych tęczówkach i z burzą włosów na głowie . Z zamyśleń wyrwał ją dźwięk lejącej się wody . Po 45 minutach wyszła z wanny z naładowana na nowo baterią . Ubrała na siebie duży T  shert , krótkie spodenki i za kolanówki . Mokre włosy puściła lekko na ramiona . Sięgały jej już prawie do pasa , jednak mimo tego , że często jej przeszkadzały , nigdy by ich nie ścięła . Zeszła do kuchni i zjadła obiad . Wyjrzała przez okno niedaleko fortepianu i ujrzała wielką plaże . Już niedługo będzie się tam bawić ze znajomymi . Nalała sobie soku pomarańczowego , usiadła na kanapie i postanowiła pooglądać TV . Przelatywała szybko po kanałach , gdy usłyszała dzwonek do drzwi .
- Alan ? Co ty tu robisz ?  zapytała lekko zdziwiona dziewczyna . Jednak w głębi duszy była szczęśliwa , że największe ciacho szkoły , brat jej przyjaciółki , w sumie jej kolega stoi u niej na ganku .
- Cześć Heii , również miło mi cię widzieć .  odparł z udawanym obrażeniem chłopak .
- Ojj ! no oczywiście . Dzień Dobry ! Miło cię widzieć .  odpowiedziała lekko zarumieniona dziewczyna .
Kolega słodko się do niej uśmiechną a ona całkowicie straciła grunt pod nogami . . Świat zawirował , a przed nią był tylko on i jego złote jak piasek na plaży tęczówki . Nie wiedziała , czy stoją tak , w tej niezręcznej pozie , kilka sekund czy minut . Ale to się nie liczyło . Liczyło się tylko to , że stoją tu , przy tych drzwiach sami .
- O Matko !  pomyślała Heidi . Gapie się na niego jak idiotka . Nawet nie zaprosiła go do środka ! T.. Tak wg to po co on tu do mnie przyszedł ?!  tyle pytań krążyło jej po głowie , jednak musiała jakoś doprowadzić się do porządku .
- Ehmm .. , Alan wejdziesz ? przecież chyba po coś tu przyszedłeś ?
- Niee , a może takk ?  gubił się w zeznaniach chłopak .  Głupku , weź się postaraj , przecież masz zadać jej tylko jedno pytanie ! ogarnij się !  mówił do siebie w duchu chłopak .
- Zdecyduj się chłopcze . To może usiądziemy tu , na tarasie ?  próbowała rozładować ta dziwna sytuacje Heidi .
- Wiesz coo , tu mi wygodnie , a dzięki za napój , ale nie .  zaśmiał się .
- Chwilunia , przecież my NIGDY ze sobą nie gadamy , ani nic . A teraz tak nagle wpadasz tu i .. ? o matko ! , coś się stało z Miley ?  dziewczyna robiła się już powoli bardzo przerażona .
- Nie , z Miley jest wszystko dobrze . Spokojnie mała .  uśmiechną się szelmowsko i usiadł na murku .
- A więc , co cię sprowadza ?  zapytała dziewczyna , upiła sok i usiadła na ławce przed domem .
- Chciałem się ciebie zapytać , czy idziesz dzis na plaże .  spojrzał na dziewczynę pytająco .
- No jasne , że idę ! I właśnie Miley miała do mnie przyjechać , tu już niedługo , a okazało się w drzwiach stałeś ty ..  zawołała Heidi .
- Mała spokojnie . Stój , dasz mi dokończyć ?
Hiedi tylko na zgodę pokiwała głową . Podciągnęła kolana pod brodę i grzecznie słuchała . Podobno wyglądała wtedy bardzo bezbronnie i słodko .
- Ślicznie wyglądasz , gdy nie wiesz , o co chodzi .  uśmiechną się Allan . Hedidi starała się nie zarumienić , jednak jej starania poszły na marne .
- Mam do ciebie jeszcze jedno pytanie . Myślisz , ze mógłbym przyjść na ta imprezę ?
- Myśle , że tak , Jesteś przecież tylko o dwa lata starszy . Na pewno będzie jeszcze ktoś starczy . Meg przyjdzie z Luisem , a Nami z Jasperem . Nikt nie będzie się ciebie czepiać .
- Aha , dobrze . Więc na pewno się zjawię .  powiedział poważnie .
Odwrócił się na pięcie i odszedł .
 

 






------------------

mam nadzieję , ze zdjęcia , przypadną do gustu . dodałam dziewczyny z aparatami ponieważ sama jestem fotografem . myślę , ze będę tu dodawać zdjęcia swoje , i zdjęcia z mojej sesji .
  • awatar miejska księżniczka: @monioook: postaram się , zapraszam cię do czytania moich myśli . byłabym wdzięczna za polecanie mnie . :D
  • awatar monioook: http://www.facebook.com/LadnyMaszUsmiechBejbeMowilCiToJuzKtos polubisz? ; )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
" życie nie jest takie , jakie chcemy , aby było . jednak zawsze trzeba podnieść się z powstałego upadku , otrzepać kurz i iść dalej . "
nie wiem dlaczego , ale nie było mi jeszcze dane , zaznać miłości . jednak popełniałam te błędy i mówiłam "kocham cię" wcale tego nie czując . raniłam tym ludzi , wiem . ale taka moja natura . gdy ktoś zaczyna się do mnie zbliżać , ja momentalnie włączam funkcje obroni . nikomu nie pozwalam do siebie dotrzeć . odtrącam , odrzucam , ranie . jednak nie robię tego specjalnie . taka jestem . nie przywykłam do okazywania sobie uczuć , to uśmiechów w domu , do okazywania miłości i taka wyrosłam . chamska , zimna . potrafię się bić , ale trudno mi przytulić . zapewne niedługo znowu coś się zmieni . jak zawsze . choć staram się do tego ciepła przyzwyczaić . pozdrawiam , miejska księżniczka . ♥